2017-09-21

Adam Małysz - skok do historii (recenzja)

Na swoim blogu staram się publikować różne treści, co by nudno nie było. Autografów już sporo się przewinęło, także artykuły poświęcone tematyce autografowej nieuczciwości miały miejsce. Były relacje ze skoków, a nawet z siatkówki (czego w życiu bym się nie spodziewał) - i to wszystko tylko w tym roku. Ponieważ autografy jak na złość nie przychodzą, postanowiłem znaleźć mały temat zastępczy - tym razem przedstawiam recenzję filmu "Adam Małysz. Skok do historii".
Film ten otrzymałem może w sierpniu 2013 roku - wystarczyło tylko napisać odpowiednio szybko wiadomość prywatną z adresem na fanpage TVP1 i... gotowe. Ach, gdyby każdy konkurs był taki łatwy do wygrania ;) Przeglądając internet w poszukiwaniu informacji na temat tego filmu nie znalazłem praktycznie nic. Żadnej recenzji, informacji o emisji w telewizji, możliwości kupna pudełkowej wersji... Czyżby to był aż taki biały kruk? Możliwe. Informacji o nakładzie oczywiście brak. Wiem o nim tylko tyle, że powstał on na benefis Adama Małysza, który się odbył 26 marca 2011 (i taka data widnieje też na okładce) w Zakopanem. Tego dnia został on wręczony Orłowi z Wisły jako prezent od telewizji publicznej, na zakończenie jego przebogatej kariery. Myślałem, że powstało bardzo niewiele kopii tego filmu, jednak 2 lata później odbył się wspomniany wcześniej konkurs.

Tyle informacji o produkcji, ale o czym ona tak naprawdę jest? To nic innego jak najważniejsze momenty i największe triumfy naszego Mistrza, pokazane w ciągu 77 minut. Całość akcji zaczyna się w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy to Adam Małysz rozpoczął karierę seniorską, a także odnosił pierwsze sukcesy. Tej części nie poświęcono zbyt wiele uwagi - film koncentruje się na okresie "Małyszomanii", która miała miejsce na przełomie stuleci. W nim możemy obejrzeć najważniejsze skoki w karierze naszego Mistrza, m. in. z Mistrzostw Świata 2001 i 2003, Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2002, a także z wybranych konkursów Pucharu Świata:  z 49. Turnieju Czterech Skoczni, Harrachova 2001, Willingen 2001, Planicy 2001, Zakopanego 2002, Planicy 2002 i innych. Wszystko to okraszone komentarzem Krzysztofa Miklasa , Włodzimierza Szaranowicza i Stanisława Snopka, a także wywiadami bezpośrednio po zakończeniu zawodów.
Jak pamiętamy, kariera Adama Małysza po sezonie 2002/2003 nieco zwolniła. Z tego okresu pokazano m. in. upadek w Salt Lake City z 2004 roku, a także dwa zwycięstwa  odniesione na Wielkiej Krokwi w 2005 roku. Zdecydowanie więcej ujęć pokazano z sezonu 2006/2007 - między innymi Mistrzostwa Świata w Sapporo oraz finał sezonu w Planicy - przypomnę, że nasz Mistrz wygrał wtedy 3 konkursy indywidualne z rzędu. Potem następuje kolejny duży przeskok do sezonu 2009/2010 i Igrzysk Olimpijskich w Vancouver. To była wspaniała rywalizacja, piękny bój o najcenniejsze trofeum stoczony z Simonem Ammannem, w którym to Szwajcar dwa razy okazał się najlepszy.
Ostatnim akcentem filmu jest sezon 2010/2011 - trzy indywidualne konkursy w Zakopanem oraz pożegnalne loty w Planicy. Zakopane chyba najdoskonalej oddało zmianę pokoleniową, jaka się dokonała wtedy w polskich skokach - pierwszy konkurs wygrał Adam Małysz (po prawie czteroletniej przerwie), trzeci - Kamil Stoch, pierwszy raz w swojej karierze. Co do lotów w Planicy - w ostatnim konkursie sezonu (a także w karierze Adama Małysza), ograniczonym do jednej serii ponownie triumfował Stoch, natomiast Małysz zajął trzecie miejsce. Film wieńczy komentarz Włodzimierza Szaranowicza, który z wyraźnym przejęciem (i prawdopodobnie łzami w oczach) stara się podsumować karierę głównego bohatera filmu.

W kwestii mojej opinii - jest ona jak najbardziej pozytywna. Co prawda, film w zdecydowanej większości pokazuje tylko momenty chwały i triumfu Adama Małysza (wątek upadku z 2004 roku trwa minutę, góra dwie), niektóre sezony zostały albo pokazane po łebkach (2003/2004, 2004/2005), albo całkowicie pominięte (2005/2006, 2008/2009) - jednak dobór scen, imprez z jakich pokazano skoki jest nadzwyczaj trafny, a całość przedstawia nie tylko sukcesy sportowe Małysza, lecz także jego cechy charakteru, pokazując go trochę z prywatnej strony. W wywiadach zawsze skromny, nieszukający rozgłosu, z początku nieco wystraszony, potem nieco oswojony z obecnością kamer i mikrofonów. Nie będę wystawiać konkretnej oceny liczbowej - ograniczę się do stwierdzenia , że film jest bardzo dobry oraz że polecam go każdemu, który skokami interesuje się choć trochę. Nieco starsi przypomną sobie wszystkie wiekopomne sukcesy Adama Małysza, nieco młodsi - obejrzą je być może po raz pierwszy. Przyznam się szczerze, że gdy po raz pierwszy go obejrzałem, to sam się trochę wzruszyłem jak Szaran...




2017-09-15

250. Kenneth Gangnes

I oto mamy autograf od dwieście pięćdziesiątej osoby na blogu - wynik nie w kij dmuchał, prawda? Ponieważ na blogu mamy mały jubileusz, stąd też autograf będzie od znanego i lubianego skoczka z Norwegii - Kennetha Gangnesa. Swój pucharowy debiut zaliczył w marcu 2008 roku. Do sezonu 2010/2011 szło mu słabo, zdobywał tylko pojedyncze punkty. Lepiej mu szło w sezonie 2011/2012, kiedy to zdobył 68 punktów. Przez dwa kolejne sezony nie startował, powrócił do rywalizacji na najwyższym szczeblu w sezonie 2014/2015 - zdobył 113 punktów. Prawdziwa eksplozja formy miała miejsce w lecie 2015 roku - w Letnim Grand Prix wywalczył drugie miejsce. Potem nie zwalniał tempa - zimą w sezonie 2015/2016 9 razy stał na podium zawodów PŚ - raz wygrał, 5 razy był drugi i 3 razy trzeci. Na MŚ w Lotach indywidualnie zajął 2. miejsce, w konkursie drużynowym razem z kolegami wywalczył złoto. Cały sezon zakończył na 3. miejscu. Niestety, w czerwcu 2016 roku doznał poważnej kontuzji kolana, która go wykluczyła w rywalizacji w Letnim Grand Prix 2016 oraz całym sezonie 2016/2017. Powrócił latem tego roku - w Wiśle zajął 8. miejsce. Obecnie zajmuje 4. miejsce w klasyfikacji LGP z dorobkiem 217 oczek.
Autograf zdobyty osobiście w Wiśle - Kenneth, tak jak pozostali Norwegowie chętnie podpisywał zdjęcia i fotografował się z fanami w Hotelu Gołębiewskim. Niestety, ponieważ Norweski Związek Narciarski trochę sobie w kulki leci, najlepszym sposobem na zdobycie autografów od zawodników jest osobiste spotkanie, bądź też pisanie na prywatny adres. Ewentualnie można spróbować pisać do klubu, jednak w ten sposób nie udało mi się jeszcze zdobyć podpisu jakiegokolwiek Norwega.

 
LICZNIK AUTOGRAFÓW ZDOBYTYCH W WIŚLE: 3/21